niedziela, 23 listopada 2014

Rozdział 9

              

Znowu siedzę na dywanie w małym pokoju, otoczona pluszakami ze skrawków materiału. Mam cztery lata... Mama kołysze na rękach płaczącego Jeremy'ego. Śpiewa mu wszystkie znajome kołysanki, ale to nie pomaga. Nie pomoże, bo tylko przy jednej piosence się uspokaja... Tata zaśpiewał mu ją kiedyś, kiedy tak jak teraz nie chciał się uspokoić. Podchodzę do mamy i nachylam się w jej stronę.
- Robisz to źle-mówię szeptem.
- Co takiego?-jest zaskoczona.
- Śpiewasz złe piosenki-informuję. Mama nie rozumie o co chodzi.
- To zaśpiewaj teraz ty coś-proponuje. Kiwam głową i siadam obok niej na podłodze. Przymykam oczy. Znam tą piosenkę...

     - Czy Ty, czy Ty
      Przy drzewie się pojawisz
      Gdzie zawisł mężczyzna,
       Co troje ludzi zabił
       Dziwne rzeczy się tu zdarzały,
       Więc nie zdziwi mnie
       Jeśli się spotkamy
       O północy
       Pod wisielczym drzewem...

      Czy Ty, czy Ty
      Przy drzewie się pojawisz
      Skąd martwy mężczyzna
      Miłość swą odprawił
      Dziwne rzeczy się tu zdarzały,
      Więc nie zdziwi mnie
      Jeśli się potkamy
       O północy
       Pod wisielczym drzewem...

      Czy Ty, czy Ty
      Przy drzewie się pojawisz,
      Gdzie kazałem Ci przybiec,
      By oboje nas wybawić
      Dziwne rzeczy się tu zdarzały,
      Więc nie zdziwi mnie
      Jeśli się spotkamy
      O północy
     Pod wisielczym drzewem...

    Czy Ty, czy Ty
    Przy drzewie się pojawisz
    Założysz naszyjnik z liny
    I już mnie nie zostawisz
   Dziwne rzeczy się tu zdarzały,
   Więc nie zdziwi to mnie
   Spotkajmy się
   O północy
   Przy wisielczym drzewie... 

Mama zaczyna krzyczeć, budząc przy okazji, chłopca, który zdążył już usnąć. Mały zaczyna przeraźliwie płakać. Ja chowam się w swoim pokoju. Czekam aż wróci ojciec... Słyszę jego kroki w kuchni, słyszę jak mama do niego krzyczy, a on ją uspokaja. Potem wchodzą do mojego pokoju i przytulają mnie. Już się nie boję. Tata mówi, ze nie wolno śpiewać takich piosenek, ale ja nie zapominam jej tekstu.

      Pamiętam go do teraz i mimowolnie śpiewam wszystkie cztery zwrotki. Jedyny buk, który stoi poza ogrodzeniem... Jedyny, który nie należy do lasu... Drzewo wisielców... CO jego bohater ma na myśli? Może opowiada swojej dziewczynie o przestępcy... Pewnie jest zamieszany w jakąś zbrodnie, a ona ma zostać powieszona razem z nim... Takie rzeczy miały miejsce naprawdę. Karano dwoje za błąd jednego. Opowiada jej, że kiedyś miało miejsce takie wydarzenie, że przestępca  kazał uciekać swojej kochance, bo myślał pewnie, że świat może się zmienić... Ale on nie chce, żeby ona go zostawiła. Chce, żeby zginęła razem z nim, każe jej przyjść pod stryczek. Obiecuje, że zawsze będą razem, kiedy już założy linę na szyję... Może faktycznie życie w takim świecie jest gorsze od śmierci... Zerkam na Gale'a, gdy kończę ostatni wers.
- Ładnie-mówi-Skąd to znasz?
- Kiedyś tata zaśpiewał to mojemu bratu. Znam jeszcze inne.
- Jakie?
Dużo tego. Najbardziej lubię jedną, podsłuchałam jak tata ją śpiewał.
- Za dużo tego. Nie pamiętam wszystkich-uśmiecham się.
- To zaśpiewaj co pamiętasz.
Biorę głęboki wdech.

- Pamiętam łzy spływające po twojej twarzy,
Gdy powiedziałam: "Nigdy nie pozwolę ci odejść"
Gdy te wszystkie cienie niemalże zgasiły twoje światło
Pamiętam jak powiedziałeś: "Nie zostawiaj mnie tu samego"
Lecz to wszystko już umarło, odeszło i przeminęło dzisiejszej nocy


Zaśpiewał mi tę zwrotkę, ale nikomu nie mówiłam...

Po prostu zamknij oczy
Słońce chyli się ku zachodowi
Będzie dobrze
Nikt nie może cię teraz skrzywdzić
Przyjdź, światło poranka
Ty i ja będziemy cali i zdrowi


To przecież takie oczywiste...

Nie waż się wyglądać przez okno, kochanie
Wszystko się pali
Za naszymi drzwiami szaleje wojna
Trzymaj się tej kołysanki
Nawet gdy muzyka zniknie, zniknie


Tej zwrotki zawsze się bałam..
.
Po prostu zamknij oczy
Słońce chyli się ku zachodowi
Będzie dobrze
Nikt nie może cię teraz skrzywdzić
Przyjdź, światło poranka
Ty i ja będziemy cali i zdrowi

Po prostu zamknij oczy
Będzie dobrze
Przyjdź światło poranka
Ty i ja będziemy cali i zdrowi


- A tą skąd znasz?
- Kiedyś ojciec zaśpiewał pierwszą zwrotkę.
- Więc sąd znasz resztę.
Rumienię się.
- Podsłuchiwałam jak śpiewał, gdziekolwiek był i jakoś tak wyszło, że umiem ją powtórzyć. Może ptaki nie milkną, kiedy śpiewam, ale na razie musi ci to wystarczyć.
Gale wstaje. Ja też.
- Gdyby był tu chociaż jeden, z pewnością by zamilkł-mówi cicho.
  Całuje mnie w czoło i odchodzi...

1 komentarz:

  1. rozkręca się ;)) pisz pisz czekam aż w końcu Gale się odważy.. <3

    OdpowiedzUsuń